HARDCORE! Totalna dzicz! Wyjazd o 4:50 rano szynobusem w kierunku Jasła. Wpakowaliśmy się z maszynami do żółtego niby-pociągu i przesiedzieliśmy tam ponad godzinkę. Na trasę wyruszyliśmy z Wiśniowej. Zaczęło się oczywiście od ostrego podjazdu i jakichś skałek. Tam też daniel... Z resztą co ja będę opowiadał, patrzcie: LINK Zapewniam, nic mu się nie stało :) Dalej traska zjazd podjazd zjazd podjazd w straszliwej dziczy i tak w kółko. W końcu Utworzyły się 2 grupy - pierwsza i druga :) Pierwsza to "takie ludzie co sie spieszom" :P I w niej byli: Michał (że ja), Jacek, Gustaw i Dominik. A w drugiej grupie tzw "spoko spoko" cała reszta krejzoli xD Dobra koniec wariactwa. Szlak niebieski generalnie jest nędznie oznakowany i zdarzało się nam pogubić ale w końcu wyjechaliśmy na Królewską Górę. Tam obiadek w postaci banana, Bułki z szynką, dropsa wziewowego i batona. Posiedzieliśmy i pojechaliśmy :) W końcu wylądowaliśmy w Odrzykoniu. Tutaj odpoczynek pod sklepem (niedzielne dochody pani sklepowej wzrosły o jakieś 500%) i sru asfaltem do Lutczy a w zasadzie w jej kierunku. Tutaj znowu nastąpił podział. Jedna grupa pojechała asfaltem a druga (wcześniej pierwsza, ale z lekkimi zmianami) pojechała terenem (w tym ja). Gdzieś w Żyznowie odbiliśmy na czarny szlak i tutaj miałem lekki kryzys. Na szczęście z niego wyszedłem. A góra była wielka :) Później extra zjazd do Połomii i jakaś parka w aucie :> A co nie słychane w tejże właśnie Połomii spotkaliśmy grupę pierwszą (wcześniej drugą) :) I już wszyscy posunęliśmy asfaltem do Rzeszowa. Wypad EXTRA! Oby więcej takich!
Po szkole czas ograniczony więc krótka samotna traska dla relaksu. Rzeszów -> Słocina -> Matysówka -> Zjazd terenem na Zalesie -> Serpentynka -> Zjazd lasem -> Zalesie -> Rzeszów.
Jak co niedzielę wyjazd spod wielkiej. Satawiło się kilkunastu rowerzystów + rowerzystka ;) Poczekaliśmy chwilę na ravena i ruszyliśmy. Najpierw skierowaliśmy swoje kierownice w stronę Boguchwały. Z Boguchwały na Budziwój gdzie spotkaliśmy znajomych (?) frirajdowców kierujących się w to samo miejsce co my (rezerwat wilcze) Z Budziwoja na Przylasek (tutaj małe skakanko i zjazd Dominika z górki na przednim kole) następnie Zimny Dział i gdzieś tam lasami na wspomniane wcześniej Wilcze. Posiedzieliśmy chwilkę na szczycie słuchając Czesia (Dźieeeńdooobryyyyy) i ruszyliśmy całkiem fajnym zjazdem na miejsce na ognicho. Tam Bartek popisał się swoim terenoznawstwem kierując Łukasza jadącego samochodem w zupełnie inne miejsce niż to, gdzie byliśmy :) Na szczęście (dla niego) w buzie za to nie dostał :P Po ognichu na dół do Kąkolówki (Raven rozwalił manetkę do ch*a Wacława) i do Błażowej, Borku Nowego i Starego, Kielnarowej i pod górę na zjazd laskiem do Zalesia. Stamtąd prosto do domu. Obecni bikestatsowcy: Bartek, Dominik, Piotrek, Dominik, Sebastian + reszta nie bikestatsowa :)