Traska z paroma gośćmi na Zalesiu i na Słocinie. Spotkaliśmy paintballowców, sarnę i rozjechanego kreta xD Później lody na Miodowej i powrót do domku :)
o 17 spod wielkiej zabraliśmy się w 3 osoby i pojechaliśmy na czerw. szlak. W sklepie na Matysówce zupełnie przypadkiem dołączył do nas Miciu i Kona. Skierowaliśmy się nowym zjazdem w kierunku trasy zawodów XC na Zalesiu. Tam objazd i na scenę. Spotkanie i znowu objazd traski zaraz po nim :)
Wyjazd zaczął się od przygody z linką od przedniej przerzutki która dzięki poluzowane śrubce wyleciała a ja głupi wydarłem ją z pancerza... Pojechaliśmy do kolegi załatwiliśmy sprawę i na traskę. Rzeszów -> Serpentynki -> Tyczyn (73km/h) -> Budziwój -> Przylasek -> Budziwój -> Rzesżów. Pod koniec już się nam tak nie chciało jechać, że pocisnęliśmy po szosie ~40km/h. Z wieczorka wypad na saunę ;)
Wyjazd baaardzo spacerowy (aczkolwiek miły) z Filipem, Paulinką, Gabi i Sławkiem w stronę zalesia :) Nawet cukierasy były :D A później kolacja (obiad?) w Saigonie ;)
Wycieczka z plastyka do Przylasku :P Tempo zabójcze, ale poszaleliśmy na miejscu :) Niestety musiało się coś spieprzyć i zgubiłem telefon :/ Do tego licznik mi przestał działać jak wracałem ze szkoły po 16 (chyba zamókł)... :/
Ale na pocieszenie zakupiłem sobie oponki - Conti SpeedKing Supersonic ;)
Rzeszów -> Zwięczyca -> Boguchwała -> Budziwój -> Przylasek -> Zimny Dział -> Lasami na Wilcze i powrót tą samą drogą jednak przed przylaskiem pojechaliśmy w kier. Lubenii, Babicy itd. W sumie trasa bardzo fajna i szybko zleciała...