Ale kicha :( Wyjazd zaczął się wyjazdem busem do Gorlic. I tam też się zakończył bo lało niemiłosiernie. Toteż nawet rowerów nie wyciągnęliśmy i wróciliśmy do Rzeszowa. Żeby nie było już tak tragicznie pojechaliśmy z Filipem i Łukim na małą traskę która jak się okazało była bardzo rozrywkowa ;) Gleby na mokrym błocie szły jedna za drugą u chłopaków. Ja na szczęście nie zaliczyłem ani jednej. Oto parę fot:
Dziś z Wojtkiem ustaliliśmy trasę rzeszowskich zawodów XC które planujemy zorganizować. Wyszła bardzo fajna pętelka. Później jeszcze z racji, że miałem parę dni przerwy wybrałem się z Sebastianem i Dominikiem na lekką traskę w rejony Zalesia/Białej. Jutro wyjazd na Magurę, będzie ostro ;)
2 część: Przemyśl miasto + MTB Maraton na dystansie 25km 6 miejsce w M1 z którego jestem bardzo zadowolony. Dst 29km w czasie 1:25:30 Generalnie super impreza, czekam już z niecierpliwością na przyszłoroczną edycję. Trasa wymagająca, szczególnie końcówka na której walczyłem z jakimś gościem na singletracku ;)) Batalię ostatecznie wygrałem.
3 część: Na pogotowie (biedny Piotrek) w Rzeszowie i na imprezkę na plantach. Jechałem alejką i co chwilę słyszałem "To dzisiaj jest jakiś maraton?"
Orientacyjnie wg. licznika Piotra. Generalnie załatwianie spraw związanych z bikiem. Odebrałem Rebę z serwisu, rower od Larego. A no i hamulce działają miodzio chociaż jeszcze nie dotarte ;)
Najpierw z Tomkiem po sklepach, później z Piotrkiem po nowe oponki dla niego i do Chmielnika na montaż. Dziś sobie coś zamówiłem, a co to będzie dowiecie się później ;)
Lasy na Zalesiu + zawody motocrossowe na Załężu. Tempo bardzo mocne a do tego zwalony hayes który mnie już po prostu tak denerwuje, że wytrzymać nie mogę :[